Polowanie na czarownice - mroczna historia i echa w fantasy
Spis treści
Polowanie na czarownice to jeden z najciemniejszych rozdziałów historii Europy i jednocześnie motyw, do którego fantasy wraca bez przerwy. Tysiące ludzi zginęły na stosach i szubienicach, bo sąsiedzi, sędziowie i duchowni uwierzyli, że zawarli pakt z diabłem. Ten tekst wyjaśnia, kiedy i dlaczego wybuchły procesy o czary, jak przebiegały w Europie, w Salem i na ziemiach polskich, a potem pokazuje, jak ta historia żyje w książkach, grach i serialach fantasy.
Czym było polowanie na czarownice
Polowanie na czarownice to fala procesów sądowych, w których oskarżano ludzi o szkodliwą magię i przymierze z szatanem. Większość z nich odbyła się w Europie między połową XV a połową XVIII wieku.
Oskarżenie zwykle zaczynało się od codziennego nieszczęścia. Padła krowa, zmarło dziecko, grad zniszczył zboże. Ktoś przypominał sobie, że sąsiadka rzuciła wcześniej przekleństwo albo zbierała zioła o dziwnej porze. Tak rodziło się podejrzenie, a sąd zamieniał je w sprawę karną.
Kluczowe było połączenie dwóch wątków. Ludowa wiara w czary istniała od zawsze. Nowe było przekonanie uczonych teologów i prawników, że czarownice tworzą zorganizowaną sektę, która spotyka się na sabatach i służy diabłu. Od tej chwili czarownica nie była już wiejską znachorką, tylko wrogiem Boga i państwa.
Dlaczego szczyt procesów przypadł na czasy nowożytne
Najwięcej procesów odbyło się w latach 1560-1680, a nie w średniowieczu. To jeden z najczęstszych mitów związanych z tematem.
Historycy wskazują kilka przyczyn tego wzrostu. Europa przeżywała wtedy wojny religijne, epidemie i tak zwaną małą epokę lodową, która przynosiła nieurodzaje i głód. Ludzie szukali winnych, a oskarżenie o czary dawało proste wyjaśnienie klęski. Reformacja i kontrreformacja zaostrzyły lęk przed herezją po obu stronach sporu - protestanci palili czarownice tak samo jak katolicy.
Znaczenie miała też zmiana procedury sądowej. Proces inkwizycyjny pozwalał sądowi samemu wszcząć sprawę i stosować tortury. Pod torturami oskarżeni przyznawali się do wszystkiego i wskazywali kolejne “wspólniczki”. Jeden proces potrafił w ten sposób wywołać całą lawinę.
Szacunki mówią o około 40-60 tysiącach egzekucji w całej Europie. Liczba oskarżonych była kilkakrotnie wyższa, bo część spraw kończyła się uniewinnieniem, wygnaniem albo karą kościelną.
Malleus Maleficarum i teoria czarów
Najsłynniejszym podręcznikiem łowców czarownic był Malleus Maleficarum, czyli “Młot na czarownice”. Napisał go dominikański inkwizytor Heinrich Kramer, a wydano go po raz pierwszy w 1486 roku w Spirze.
Dwa lata wcześniej, w 1484 roku, papież Innocenty VIII wydał bullę Summis desiderantes affectibus, która popierała działania Kramera w Niemczech. Kramer umieścił jej tekst na początku swojej książki, co dodało jej autorytetu. Traktat opisywał, czym są czary, jak rozpoznać czarownicę i jak prowadzić przeciw niej proces.
Dzieło miało kilkadziesiąt wydań, choć nie wszyscy współcześni je akceptowali - część duchownych i prawników krytykowała je już w XV wieku.
Procesy o czary w Europie
Procesy o czary wyglądały bardzo różnie w zależności od kraju. Najwięcej ofiar pochłonęły ziemie Rzeszy Niemieckiej, najmniej kraje, w których działała silna inkwizycja kościelna.
Rzesza była rozbita na setki niezależnych księstw i miast, a lokalni władcy mieli dużą swobodę w sądzeniu. W biskupstwach Würzburga i Bambergu w latach 20. i na początku lat 30. XVII wieku przeprowadzono masowe procesy, w których zginęło po kilkaset osób. Wśród ofiar byli nie tylko biedni, ale też urzędnicy, duchowni i burmistrzowie.
Ciekawym kontrastem jest Hiszpania i Włochy. Inkwizycja hiszpańska, dziś kojarzona z okrucieństwem, podchodziła do oskarżeń o czary z dużym sceptycyzmem. Po wielkim procesie baskijskim z lat 1609-1614 inkwizytor Alonso de Salazar Frías zbadał sprawę i uznał, że nie ma dowodów na istnienie sabatów. Od tej pory hiszpańska inkwizycja rzadko skazywała za czary na śmierć.
Anglia nie znała tortur w typowych procesach, ale miała swoje własne epizody. W latach 1644-1647 Matthew Hopkins, samozwańczy “Witchfinder General”, doprowadził we wschodniej Anglii do śmierci około stu osób. Działał w czasie wojny domowej, gdy zwykły porządek sądowy był osłabiony.
| Region | Charakter procesów | Przykład |
|---|---|---|
| Rzesza Niemiecka | masowe procesy, tortury, setki ofiar w jednym mieście | Würzburg, Bamberg |
| Hiszpania | sceptyczna inkwizycja, mało wyroków śmierci | proces baskijski 1609-1614 |
| Anglia | brak tortur w zwykłych procesach, lokalne kampanie | Matthew Hopkins 1644-1647 |
| Szkocja | procesy z udziałem króla | sprawa z North Berwick, lata 1590-1591 |
| Rzeczpospolita | głównie sądy miejskie, szczyt w XVII wieku | zakaz z 1776 roku |
Salem 1692 - najsłynniejszy proces w Ameryce
Proces w Salem w kolonii Massachusetts to najbardziej znany proces o czary w historii Ameryki. W 1692 roku oskarżono ponad 200 osób, a 19 z nich powieszono.
Wszystko zaczęło się na początku roku od dziwnych ataków kilku dziewcząt w Salem Village. Miały konwulsje, krzyczały i skarżyły się na ukłucia. Lekarz nie znalazł przyczyny, więc uznano, że to skutek czarów. Dziewczęta wskazały winnych - najpierw Titubę, niewolnicę pastora Samuela Parrisa, oraz dwie inne kobiety z marginesu społeczności.
Później oskarżenia objęły szanowanych mieszkańców. Specjalny sąd przyjmował jako dowód tak zwane “dowody widmowe”, czyli zeznania, że duch oskarżonego nękał świadka we śnie lub w wizji. Obrony przed takim zarzutem praktycznie nie było.
Oprócz 19 powieszonych zginął też Giles Corey, starszy mężczyzna, który odmówił składania zeznań. Za karę przygniatano go ciężkimi kamieniami, aż zmarł. Kilka osób umarło w więzieniu. W kolejnych latach część sędziów i świadków publicznie przeprosiła, a kolonia wypłaciła rodzinom ofiar odszkodowania.
Salem stało się symbolem zbiorowej histerii. W 1953 roku Arthur Miller wystawił dramat “Czarownice z Salem”, w którym procesy z 1692 roku posłużyły jako alegoria amerykańskiego maccartyzmu.
Procesy czarownic na ziemiach polskich
W Polsce procesy o czary zaczęły się później niż na Zachodzie i trwały dłużej. Ich szczyt przypadł na XVII wiek, a ostatnie sprawy toczyły się jeszcze w XVIII wieku.
Jeden z najwcześniejszych udokumentowanych wyroków zapadł w 1511 roku w Chwaliszewie, dziś części Poznania, gdzie spalono dwie kobiety. W kolejnych dekadach sprawy o czary trafiały głównie przed sądy miejskie i wiejskie. Formalnie w XVI wieku miały do nich należeć sądy kościelne, ale w praktyce sądziły je sądy świeckie, często niedoświadczone i skłonne do tortur.
Na ziemiach polskich stosowano także próbę wody, choć prawo jej nie przewidywało. Wielu duchownych i pisarzy krytykowało te praktyki. Zachowały się teksty ostrzegające, że wymuszone torturami zeznania nie są żadnym dowodem.
Wojny i zarazy XVII wieku, w tym potop szwedzki, sprzyjały szukaniu winnych. Procesy nie ustały nawet w epoce oświecenia. Często mówi się, że ostatni stos zapłonął w 1775 roku w Doruchowie w Wielkopolsce, ale historycy mają wątpliwości co do szczegółów tej relacji. Pewne jest, że w 1776 roku sejm za panowania Stanisława Augusta Poniatowskiego zakazał stosowania tortur i kary śmierci w sprawach o czary.
Te procesy mieszały się z ludowymi wierzeniami. Czarownica z wiejskich opowieści była blisko spokrewniona z postaciami z dawnych wierzeń, o których pisze tekst o słowiańskich demonach żeńskich.
Echa polowań na czarownice w fantasy
Fantasy chętnie sięga po motyw polowania na czarownice, bo daje on gotowy konflikt: magia kontra władza, strach kontra wiedza, jednostka kontra tłum. Autorzy wykorzystują go na dwa główne sposoby.
W pierwszym ujęciu łowca jest bohaterem, a magia rzeczywiście bywa groźna. Świat przedstawiony zawiera prawdziwe czarownice, demony i klątwy, więc łowca nie jest szaleńcem, tylko obrońcą. Przykładem jest Mordimer Madderdin z cyklu Jacka Piekary oraz łowcy czarownic z uniwersum Warhammera. Więcej takich postaci zebraliśmy w zestawieniu najlepszych łowców wiedźm w literaturze fantasy.
W drugim ujęciu łowcy są fanatykami, a osoby władające magią - ofiarami. Takie opowieści wprost nawiązują do historycznych procesów, w których płonęli niewinni ludzie.
Wiedźmin - pogromy w świecie Sapkowskiego
W świecie Wiedźmina prześladowanie magów i nieludzi to stały element tła. Sapkowski pokazuje świat, w którym tłum łatwo zwraca się przeciw innym - elfom, krasnoludom, czarodziejkom i samym wiedźminom.
Najmocniej widać to w grze “Wiedźmin 3: Dziki Gon” z 2015 roku. W Novigradzie działają łowcy czarownic, a kult Wiecznego Ognia wspiera palenie osób podejrzanych o magię. Król Radowid prowadzi otwartą nagonkę na czarodziejki. Gracz ogląda stosy na placach i pomaga ukrywającym się magom uciec z miasta. Chcesz poznać źródło tego świata - zacznij od kolejności czytania książek o Wiedźminie.
Harry Potter - czarodzieje, którzy się ukryli
U J.K. Rowling historyczne procesy są jednym z powodów, dla których czarodzieje ukryli się przed mugolami. W “Harrym Potterze i więźniu Azkabanu” Harry pisze wypracowanie o tym, że średniowieczne palenie czarownic było bezcelowe, bo prawdziwe czarownice gasiły płomienie prostym zaklęciem. Rowling zamienia tu grozę historii w ironię, ale wniosek jest poważny - strach przed prześladowaniem zbudował cały tajny świat magii.
Dragon Age - magowie pod nadzorem
W serii gier “Dragon Age” magowie żyją w Kręgach pod nadzorem templariuszy. Templariusze mają chronić świat przed magami opętanymi przez demony, ale ich władza prowadzi do nadużyć. Gra nie daje prostej odpowiedzi, kto ma rację, i właśnie w tym przypomina historyczne spory o czary.
Filmy i seriale
Kino często sięga po historię wprost. “Czarownica: Bajka ludowa z Nowej Anglii” Roberta Eggersa z 2015 roku pokazuje purytańską rodzinę w XVII-wiecznej Ameryce, której życie rozpada się pod wpływem strachu przed czarami. Z kolei film “Witchfinder General” z 1968 roku, z Vincentem Price’em jako Matthew Hopkinsem, to jeden z klasyków brytyjskiego horroru historycznego. Oba tytuły dobrze pasują do klimatu, który opisujemy w tekście o dark fantasy.
Dlaczego ten motyw wciąż działa
Polowanie na czarownice działa w fantasy, bo dotyka strachu, który nie zniknął razem ze stosami. Mechanizm jest zawsze ten sam: kryzys, szukanie winnego, oskarżenie, któremu nie da się zaprzeczyć.
Historia daje autorom gotowy materiał. Czytelnik nie musi wierzyć w magię, żeby zrozumieć, jak działa tłum, który ją widzi wszędzie. Dlatego najlepsze opowieści o łowcach czarownic mówią mniej o magii, a więcej o ludziach, którzy zapalają stos.
Właśnie dlatego termin “polowanie na czarownice” przetrwał jako metafora każdej nagonki. W fantasy wraca w formie dosłownej, ale jego sens pozostaje ten sam co w Würzburgu, Salem czy Wielkopolsce - pokazuje, co dzieje się z ludźmi, gdy strach zastępuje dowody.
Najczęściej zadawane pytania
Czy czarownice palono w średniowieczu?
Rzadko. Masowe procesy o czary to zjawisko wczesnonowożytne, czyli głównie lat 1560-1680. W średniowieczu Kościół przez długi czas uznawał wiarę w nocne loty czarownic za zabobon. Obraz średniowiecza pełnego stosów to w dużej mierze mit utrwalony przez literaturę i film.
Czy wszystkie ofiary polowań na czarownice były kobietami?
Nie. Kobiety stanowiły większość ofiar, szacunkowo około 75-80 procent, ale proporcje różniły się w zależności od regionu. W Islandii i w niektórych rejonach Rosji większość skazanych stanowili mężczyźni. W Salem powieszono 14 kobiet i 5 mężczyzn.
Czym była próba wody?
Była to metoda sprawdzania, czy ktoś jest czarownikiem. Związaną osobę wrzucano do wody - jeśli unosiła się na powierzchni, uznawano, że woda ją odrzuca, więc jest winna. Jeśli tonęła, uchodziła za niewinną. Próbę stosowano także na ziemiach polskich, choć prawo jej nie przewidywało.
Kim był Matthew Hopkins?
To angielski łowca czarownic, który w latach 1644-1647, w czasie wojny domowej, prowadził kampanię oskarżeń we wschodniej Anglii. Nazywał siebie Witchfinder General. Przypisuje mu się doprowadzenie do śmierci około stu osób. Jego postać zainspirowała film z 1968 roku z Vincentem Price'em w roli głównej.
Skąd wzięło się określenie polowanie na czarownice w znaczeniu przenośnym?
Od porównania masowych oskarżeń do dawnych procesów o czary. Upowszechniło się w USA w latach 50. XX wieku, w czasie kampanii senatora Josepha McCarthy'ego przeciw rzekomym komunistom. Dziś oznacza każdą nagonkę, w której oskarżenie liczy się bardziej niż dowody.