Plastry na odchudzanie Catch me, Patch me! Opinie, działanie, efekty! Sprawdź zanim kupisz!

Catch me, Patch me! Pierwsze skojarzenie, które przychodzi mi do głowy po przeczytaniu tej nazwy, to piosenka „U Can’t Touch This” popularnego zespołu MC Hammer. Przypuszczam, że każdy z Was zna ten hit!!! A jeśli nie zamieszczam Wam link!

 

I co kojarzycie? OK. Koniec tych głupot. To nie będzie wpis o hitach lat 90-tych, a o plastrach na odchudzanie. Do tej pory myślałam, że tego rodzaju opatrunek znajduje zastosowanie tylko wyłącznie w leczeniu ran powierzchownych – drobnych otarć czy skaleczeń. Zresztą zawsze noszę plastry w swojej torebce – w końcu nigdy nie wiadomo, kiedy obetrze nas ulubiona para szpilek.. 😉

Oczywiście słyszałam również o opatrunkach chłodzących czy rozgrzewających, ale o tych na odchudzanie nie… Dowiedziałam się o nich przez przypadek. W trakcie zajęć fitness zauważyłam, że jedna z ćwiczących ma takie cudo na nodze. Na początku pomyślałam, że to plaster antykoncepcyjny. Ale po dłużej chwili zastanowienia uznałam, że jest za duży… Ciekawość nie dawała za wygraną! Po skończonym treningu podeszłam do Aśki i palnęłam: czy coś Ci się stało? Skąd ten opatrunek? No i się wydało….

Z jednej strony byłam bardzo zaskoczona… A z drugiej rozbawiona. Pamiętam, jak swojego czasu w Rossmannie można było kupić leginsy ujędrniająco-modelujące, rajstopy i inne cuda.. Opinie na ich temat są jednoznaczne…..

Myślicie, że z plastrami Catch me, Patch me będzie podobnie? Postanowiłam to sprawdzić! Niestety na opinię Aśki nie mogłam liczyć… „Nosiła” je dopiero pierwszy dzień…. A zatem do dzieła!

Plastry na odchudzanie 

„Catch me, Patch me”, „Slim System Model Look”, „Wonder Patch”, „Slim Patch”. Okazuje się, że jestem nieźle zacofana… Wszystkie wyżej wymienione produkty, to plastry odchudzające! Szok! Tak duży wybór wskazuje na to, że tego rodzaju środki cieszą się bardzo dużą popularnością! Obietnice producenta robią swoje… Powiedzcie mi, która kobieta nie marzy o:

  • gładkiej skórze pozbawionej cellulitu
  • odchudzaniu bez wyrzeczeń
  • płaskim brzuchu
  • jędrnych udach i pośladkach

No właśnie…. Plastry odchudzające, bez względu na markę czy producenta reklamowane są właśnie w taki sposób.

Catch me, Patch me

Skład plastrów Catch me, Patch me łudząco przypomina ten, który znajdziemy w balsamie antycellulitowym czy ujędrniającym – nawet w takim za kilka złotych. Nie wierzycie? Spójrzcie!

Bez względu na to czy zdecydujesz się na zakup plastrów czy balsamu, po aplikacji tych produktów będziesz odczuwać lekkie mrowienie/ pieczenie, które nie ma nic wspólnego ze spalaniem tłuszczu! Skóra stanie się gładka i przyjemna w dotyku… Taki sam efekt osiągniesz nakładając na ciało zwykły krem Nivea. Taka prawda.

Catch me, Patch me – moja opinia

Nie chciałam bazować tylko i wyłącznie na opiniach zamieszczonych w Internecie. Postanowiłam zamówić jedno opakowanie Catch me, Patch me. Choć muszę Wam się przyznać do tego, że zrobiłam to z ogromnym bólem serca!! Za 15 sztuk zapłaciłam 297 złotych… Masakra!!! Koszt balsamu z takim samym składem to zaledwie 12 zł…. Teraz rozumiem dlaczego niektóre panie uważają, że odchudzanie jest drogie…

Jeden plaster = jeden dzień kuracji

Plaster należy nakleić na suchą, oczyszczoną skórę i zdjąć po upływie 24 godzin. Wybieramy jedno z najbardziej newralgicznych miejsc naszego ciała – uda, pośladki, brzuch. To właśnie tutaj gromadzi się najwięcej tłuszczu. Jednocześnie pamiętając o tym, że woda może zmniejszyć zdolność przenikania substancji aktywnych do skóry. Także kąpiel jest średnio wskazana….

Moje wrażenia

300 zł- to niemała inwestycja. Dokładnie tyle samo zapłacimy za porządne buty zimowe, które posłużą nam na kilka sezonów, a nie na 15 dni… No cóż. Czego się nie robi w imię idei…

Catch me, Patch me naklejałam zazwyczaj na brzuch. Chociaż kilka razy skusiłam się na pośladki. Aplikacja sama w sobie jest prosta i przyjemna. Odklejamy folię, przyklejamy na dany fragment ciała i gotowe… Gorzej z działaniem! Pieczenie, swędzenie i ból!!! Taki efekt udało mi się osiągnąć dzięki Catch me, Patch me. Nie omieszkam również wspomnieć o darmowej depilacji. Odrywanie plastrów daje takie same efekty, jak woskowanie ciała! Skóra była podrażniona czerwona, a tłuszcz dalej na swoim miejscu!

Plastry Catch me, Patch me w żaden sposób nie pomogły mi schudnąć ani pozbyć się cellulitu.  Jeżeli zależy Wam na tym pierwszym,
kupcie African Mango. A jeżeli na tym drugim, to balsam ujędrniający i folię spożywczą. Zaraz wytłumaczę Wam dlaczego. 

African Mango

O tabletkach African Mango słyszałam już jakiś czas temu. Rozwieje Wasze wątpliwości – nie od Aśki stosującej plastry Ctach me, Patch me. 😀 Temat tego środka przewija się co jakiś czas na forach dotyczących odchudzania. Jedne dziewczyny polecają, drugie wręcz przeciwnie. Twierdzą, że to zwykła ściema, a jeżeli ktoś chce schudnąć to tylko dieta i ćwiczenia mają sens. Po części się z nimi zgadzam… Ale jak wytłumaczyć fakt, że dieta stanowi 70% sukcesu w odchudzaniu? Co z pozostałymi 30 proc.?

Długo zastanawiałam się nad tym, czy kupić African Mango. To kolejny niemały wydatek. Ostatecznie zamówiłam jedno opakowanie na spółkę z mamą, która też miała kilka kilogramów do zrzucenia. Stwierdziłam, że jeśli po 15 dniach zauważę jakąś różnicę, to kupię kolejne już w całości dla siebie. 

Przez wspomniane pół miesiąca brałam dwie tabletki African Mango dziennie. Oprócz tego starałam się jeść zdrowo, ale nie byłam na żadnej diecie… No i moje ukochane zajęcia fitness dwa razy w tygodniu po 45 minut. 🙂 Po upływie wyznaczonej daty weszłam na wagę – 4 kg mniej!!! Pewnie zaraz napiszecie mi, że to woda, resztki jedzenia. Blebleblbleble. Echh te zazdrosne baby! 😀 Przecież Wy również możecie osiągnąć taki efekt! 🙂 Aby rozwiać Wasze wątpliwości napiszę, że w przy kolejnym opakowaniu African Mango
schudłam 6 kg w 30 dni!! I w tym przypadku nie była to woda, a tłuszcz!!! Jestem o tym przekonana! Zresztą zrobiłam pomiar składu ciała na wadze Tanita, która podaje procentową zawartość tłuszczu, wody oraz mięśni w naszym organizmie. Takie badanie możemy zrobić u dietetyka lub po prostu na siłowni. Dzięki African Mango
osiągnęłam to, o co walczyłam od dawna! Schudłam 10 kg. 🙂 Moje tabletki zamówiłam tutaj: klik.

Pozostaje jeszcze kwestia folii spożywczej, o której wspominałam w poprzedniej części wpisu… Otóż chodzi mi o zabieg body wrapping, który możecie wykonać samodzielnie w domu! Dzięki niemu na pewno pozbędziecie się cellulitu!

Body wrapping

Aby wykonać body wrapping, będziesz potrzebować folii spożywczej oraz kremu antycellulitowego – obecnie używam tego: Green Cream-Gel Smoothing Cellulite marki Tołpa i jestem bardzo zadowolona. Swojego czasu był dostępny w Biedronce. 🙂 Zabieg polega na wsmarowaniu kosmetyku na uda, pośladki oraz brzuch, a następnie owinięciu tych miejsc folią spożywczą. W takim „opakowaniu” wskakujemy pod kocyk na jakieś 30 – 40 minut. Po upływie tego czasu zdejmujemy folię i bierzemy prysznic.

Przed takim zabiegiem warto wykonać peeling całego ciała. Moim hitem jest ten kawowy! Po pierwsze jest tani, a po drugie bardzo skuteczny. Wystarczy, że zalejesz dwie łyżki kawy odrobiną gorącej wody – do uzyskania gęstej papki. Następnie dodasz odrobinę cynamonu oraz łyżkę ulubionego żelu pod prysznic. Tak przygotowaną miksturę nałóż na ciało. Nie spłukuj od razu. Pozwól kofeinie zadziałać!

To już wszystko na dziś. 🙂 Zapraszam do komentowania! Chętnie poznam Wasze sposoby na gładką skórę i nadmiar kilogramów! 

 

 

 

 

4 komentarze

  1. Weszłam na stronę Catch me patch me i się załamałam… Jak można napisać, że plastry uchronią nas przed efektem jojo!! Przecież to totalna głupota Catch me patch me, nie działa! W 100% zgadzam się z autorką tego wpisu… Zresztą uważam, że takie plastry można zrobić samemu w domu! Wystarczy, że zwykły przylepiec posmarujecie balsamem ujędrniającym i nakleicie na brzuch!! Jak to brzmi? Tak jakby miało zadziałać czy jak totatlna głupota??

  2. Plastry na odchudzanie? Przecież to nawet brzmi bezsensownie!! Dziewczyny!! Czy Wy nie macie rozumu? Jak można w ogóle wpaść na pomysł, żeby to kupić i to jeszcze za tyle pieniedzy!!!

  3. Niestety można. I jestem tego doskonałym przykładem… Co prawda nie zamówiłam oryginalnych catch me patch me – za dużo kasy, ale zdecydowałam się na zakup podróbki na aliexpress. Naklejałam je przez miesiąc. Nie zaobserwowałam żadnej różnicy – dalej ważę o dużo za dużo… a moja skóra wygląda tragicznie. Rozstępy, cellulit itd.

  4. Nigdy nie uwierzę w to, że krem mnie odchudzi czy powiększy piersi….

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *