Efekty odchudzania

Kobieta nabiera największej motywacji do zadbania o swoje ciało w obliczu jakiegoś ważnego wydarzenia. Ślubu koleżanki lub własnego, ważnej imprezy lub po prostu czuję potrzebę zmiany. Moim motywatorem były tegoroczne wakacje. Pierwszy raz jechałam za granicę – do Grecji w dodatku z nowo poznanym chłopakiem. Zależało mi na tym, aby wyglądać i czuć się dobrze.

Od czego zaczęłam?

Od wykreślenia z mojego słownika słowa „dieta”. W ciągu kilku ostatnich miesięcy przestrzegałam trzech prostych zasad:

  1. Jadłam 5 posiłków dziennie. Nie pięć jabłek czy pięć listków sałaty… Śniadanie, obiad, kolację i dwie przekąski. Bez przejadania się. Kiedyś stosowałam te różne bezsensowne diety.. Owocową, warzywną… po których tyłam na potęgę! Zresztą gdyby tak nie było, nie pisałabym teraz tego posta!
  2. Zadbałam o codzienną dawkę ruchu. Zainstalowałam aplikację Endomondo, która ułatwiła mi kontrolę nad treningami. Starałam się ćwiczyć 3 razy w tygodniu. No właśnie starałam… Wiecie, jak to jest. Wtedy, kiedy wiedziałam, że nie dam rady pójść na siłownię, spacerowałam. Robiłam ok. 10 000 kroków dziennie.
  3. Zrezygnowałam z niezdrowego jedzenia: fast foodów, słodyczy oraz napojów gazowanych. Zaczęłam pić więcej wody oraz herbatek ziołowych, które usprawniają trawienie oraz wypłukują nadmiar toksyn z organizmu.

Efekty odchudzania

Były naprawdę imponujące. W trzy miesiące schudłam 16 kilogramów! Pozbyłam się dodatkowych centymetrów! Moja talia wygląda idealnie! Mogę nosić obcisłe ubrania i krótkie sukienki. 🙂 Przestałam wstydzić się swojego ciała. Stałam się bardziej pewna siebie.

Mam mnóstwo motywacji do tego, aby nie zaprzepaścić efektów odchudzania. Szczerze mówiąc, spodobał mi się ten cały zdrowy styl życia. Uwielbiam gotować i przygotowywać lekkie posiłki. Wcale nie czuję, że coś mnie ogranicza… Tak jak wspominałam, zrezygnowałam ze śmieciowego jedzenia, ale podczas wspólnej kolacji z przyjaciółmi nie odmówię pizzy czy dobrego ciastka.
Po prostu jem jeden kawałek zamiast dziesięciu! 😀

Aktualizacja:

Po zamieszczeniu tego wpisu dostałam mnóstwo wiadomości, w których prosiłyście mnie o szczegółowe przedstawienie jadłospisu. Szczerze mówiąc, to każdego dnia jadłam co innego… Nie trzymałam się jakiś sztywnych norm, bo wiem, że prędzej czy później rzuciłabym się na jedzenie. Jadłam praktycznie wszystko, ale w mniejszych ilościach. Należy pamiętać również o tym, że organizm każdej z nas jest inny… Nie jestem jakiś ekspertem tylko byłą grubaską. 😀 Aczkolwiek poniżej zamieściłam kilka informacji na temat mojego odchudzania… Może którejś z Was się przyda. Zapraszam. 🙂

Czego nie robiłam?

  • Nie liczyłam kalorii
  • Nie przetrenowywałam się – zanim zaczęłam odchudzanie nie uprawiłam żadnego sportu. Do pracy jeździłam autem, a jedyną aktywnością podejmowaną w ciągu dnia było pokonanie jakiś 40 schodków – mieszkam w bloku. No i wiadomo jakieś zakupy… spacer z parkingu do samochodu, czyli jakieś 200 metrów. 😀 Do aktywności fizycznej podeszłam bardzo spokojnie. Na początku chodziłam na pilates – trzy razy w tygodniu. Nie przemęczałaś się jakoś zbytnio. Później zapisałam się na Zumbę, ale szybko zrezygnowałam – nie moje klimaty. Ostatecznie zostałam przy spacerach i sporadycznej jeździe na rowerze.
  • Nie ważyłam się codziennie – jeszcze mnie nie pogrzało. 😀 Ważę się w każdą pierwszą sobotę miesiąca – na czczo. Nie przejmuje się chwilowym wzrostem wagi spowodowanym, np. miesiączką.
  • Nie odmawiałam sobie przyjemności – tak jak pisałam na początku, starałam się unikać słodyczy… co nie znaczy, że całkowicie z nich zrezygnowałam.
    W ciągu tych kilku miesięcy żyłam naprawdę normalnie. Chodziłam na imprezy – piłam alkohol. Wychodziłam ze znajomymi – jadłam pizzę. Spotykałam się z koleżankami na kawę – jadłam ciastko. Aczkolwiek, nie kupowałam słodyczy. Nie znajdziecie ich u mnie w domu.. No chyba, że mieli przyjść jacyś goście. 🙂

Co robiłam?

  • Trzymałam się zasad o których pisałam na początku posta
  • Rano i wieczorem brałam po jednej tabletce preparatu Silvets – wspomagającego odchudzanie. W sumie nie wiem dlaczego go kupiłam? Może dla motywacji. Wydałam pieniądze, więc głupio zrezygnować ze zdrowego stylu życia. Niemniej jednak jestem przekonana, że Silvets pomógł mi schudnąć. Na początku wspomógł moją walkę z nadmiarem wody w organizmie. A w połowie drogi, przeciwdziałał zastojom wagi. Wcześniej miałam z tym problem… Dzięki Silvets mojego odchudzanie przebiegło bezproblemowo. 🙂 Waga spadała regularnie. Dokładnie 5,5 kilograma na miesiąc. No i w końcu pozbyłam się cellulitu!!! Wcześniej stosowałam jakieś balsamy ujędrniające, ale nie widziałam efektów. Teraz moja skóra jest gładka i nawet po „ściśnięciu” nie ma na niej grudek – wiecie o co mi chodzi. 🙂 Tabletki Silvets można kupić tutaj. Jeśli ktoś szuka czegoś skutecznego i sprawdzonego, to serdecznie polecam ten preparat. Dobra inwestycja. 🙂
  • Dowiedziałam się, że białko przyspiesza metabolizm, więc jadłam je na kolację. Zazwyczaj w formie sałatki – grillowana pierś z rukolą, pomidorami, oliwkami lub jakąś rybę z dodatkami. Polecam również muffiny jajeczne, jak będziecie chciały podam przepis. 🙂
  • Kontrolowałam wygląd swojego ciała za pomocą miarki krawieckiej. Raz w miesiącu sprawdzałam obwód: bioder, brzucha, talii, bicepsa, ud oraz łydek. 🙂

19 komentarzy

  1. No… Różnica jest ogromna! Tylko pogratulować! I kto powiedział, że w trakcie odchudzania trzeba się ważyć? Lepiej robić zdjęcia! Idealnie oddają rezultaty!

    • Oj tak… ale ja na te sprzed odchudzania wolałabym nie patrzeć!! 😀 Nie wiem, jak mogłam doprowadzić się do takiego stanu….. WIELORYBA

  2. też wprowadziłam w życie metodę „wizualizacji” i wiecie, co? daje kopa do działania. minął dopiero miesiąc odchudzania, a różnica jest ogromna!! mam motywacje do dalszej walki!!!

    • również odchudzam się od miesiąca – zrzuciłam już 5,5 kilograma! łykam silvets i zrezygnowałam z picia coli oraz jedzenia słodyczy. A ty w jaki sposób się odchudzasz?

      • w taki sposób, jak Ty 🙂 metoda małych kroków jest najlepsza! 🙂

  3. fajnie się patrzy na Twoją zmianę – różnica w brzuchu jest ogromna!

    • dokładnie! generalnie lubię oglądać takie zdjęcia.. motywują mnie do tego, aby walczyć o szczupła sylwetkę

      • a mnie dołują 🙁

  4. mam nadzieję, że uda mi się osiągnąć podobne efekty do twoich – w tym celu zrobiłam już pierwszy krok – kupiłam silvets 😀 oczywiście wiem, że tabletki nie odwalają całej roboty za mnie, ale na pewno coś pomogą 😀

    • w moim przypadku tabletki robią 50% roboty, a dieta drugie tyle. nie ćwicze, więc efekty dzielę pół na pół.

      • też nie ćwiczę i chudnę, a moje ciało wcale nie wygląda jak jakiś flak….

  5. Masz piękną sylwetkę! Tylko pozazdrościć! Dzięki Twojemu wpisowi skusiłam się na Silvets i nie żałuję. Dopiero tydzień za mną a już 2 kg mniej!

  6. Ja zaczynam odchudzanie od jutra. 😀 Jak większość Polaków 😀

  7. Dzięki Silvets osiągnęłam świetne efekty odchudzania. 10 kg mniej w dwa miesiące! 🙂

    • To rzeczywiście dobry wynik. A z jaką wagą zaczynałaś? Słyszałam, że otyłe osoby chudną szybciej niż te, które mają tylko kilka kg do zrzucenia.

      • Z 65 kg 🙂 Przy wzroście 168 cm.

  8. Moje efekty odchudzania po 28 dniach z Silvets – 5 kg mniej!

    • W takim razie jestem gorsza o pól kilograma. Bo w takim samym czasie schudłam 4,5 😀

  9. Ja to póki co tyje zamiast chudnąć… Czekolada zawładnęła moją duszą i moim ciałem…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *