Dieta – czy można schudnąć żyjąc normalnie?

Kiedy schudnę….

Zacznę ubierać się w to co chcę, a nie w to co maskuje moją tuszę. Poznam fajnego mężczyznę. Zmienię pracę. Zacznę wychodzić na imprezy i spotykać się ze znajomymi. Wybiorę się do fryzjera – zetnę włosy, zmienię kolor. Wizyta u kosmetyczki? Jak najbardziej! Manicure, pedicure, peeling, maseczka, a całość zwieńczy profesjonalnie wykonany make-up. Tak, taki mam plan. Ale póki co siedzę w domu, objadam się czekoladą i myślę jak zmieni się moje życie, kiedy w końcu uda mi się zrzucić kilogramy.

Błędne myślenie

Czytasz ten tekst, a przed oczami widzisz siebie? W takim razie jest nas dwie. Czuję dokładnie to samo. Za każdym razem, kiedy postanowiłam schudnąć miałam w głowie plan – a w sumie wizję tego, jak będzie wyglądać moje życie wówczas gdy w końcu uda mi się zrzucić kilogramy. Szczerze wierzyłam w to, że kiedy zobaczę na wadze upragnione cyferki moja codzienność nabierze całkiem nowego wymiaru.

Odchudzanie

A co jeśli tak się nie stanie? Co jeśli nie uda Ci się schudnąć do wakacji, Nowego Roku, ślubu siostry czy innego ważnego wydarzenia? Przestaniesz oddychać, żyć? Prawda jest taka, że odchudzanie to czas, który możesz spędzić żyjąc pełnią życia. Owszem, liczenie kalorii ma sens – jest wręcz wskazane! Aczkolwiek nie powinno Cię ograniczać! Nie znasz przyszłości, nie wiesz co spotka Cię za miesiąc czy rok. Ale masz wpływ na to co się dzieje tu i teraz. Łap chwilę i korzystaj! Działaj!

Dieta to nie kara

Większość z nas zaczynając odchudzanie zakłada, że na czas trwania diety zrezygnuje z jedzenia fast-foodów, słodyczy czy innych niezdrowych przekąsek. Cieszę się, że chcesz zmienić swoje nawyki – to się chwali! Aczkolwiek musisz wiedzieć jedno, żadne restrykcje nie są zdrowe. Twoje myślenie też nie! Pozwól, że posłużę się przykładem.

  • Grażynka, lat 48. Staje przed lustrem i stwierdza: jestem za gruba. Muszę schudnąć. Słowa zamienia w czyny. Zapisuje się na siłownię, rezygnuje z jedzenia wysokokalorycznych potraw. Na śniadanie wcina owsiankę, a na obiad grillowanego kurczaka. Kolacja? Trzy godziny przed snem, koniecznie białkowa. Przeczytała, że białko przyspiesza metabolizm – to prawda. Wszystko idzie zgodnie z planem, aż tu nagle Święta Bożego Narodzenia. Stół ugina się od nadmiaru pysznych potraw. Barszcz z uszkami, pierogi z grzybami, rybka w panierce, a na deser ukochany sernik. O makowiec też jest! W głowie Grażynki pojawiają się niepokojące myśli. Zjeść czy nie zjeść? W końcu jest na diecie! Główkuje – a może jeden mały pierożek, kawałek ciasta. Ostatecznie wsuwa całą blachę. Po co się oszczędzać, w końcu i tak nie zjadła zgodnie z wcześniej ułożonym planem – zero słodyczy, zero tłustych potraw. Zacznie od poniedziałku. A nie przepraszam – po świętach, a nie po Sylwestrze – Nowy Rok Nowa Ja.
    1 stycznia wchodzi na wagę. Jest w ciężkim szoku. Waży więcej niż przed rozpoczęciem odchudzania! Jest załamana. Aczkolwiek nie poddaje się, walczy. Dalej hołduje swoim założeniom. Traci na wadze. Aż tu nagle karnawał – kaloryczne przekąski, alkohol. Chyba nie muszę pisać, jak skończyła się impreza. Napadem na stół…

Widzisz, restrykcyjne odchudzanie nie ma sensu. Prędzej czy później doprowadzi do efektu jojo. Prawda jest taka, że będąc na diecie nie trzeba rezygnować z normalnego życia – spotkań towarzyskich czy jedzenia – domowego obiadu u babci. Sęk w tym aby zachować umiar! A przede wszystkim zmienić myślenie! Obrać odpowiedni tor!

Zerojedynkowe myślenie

Problem większości odchudzających. Schudnę tylko wtedy, gdy całkowicie odstawię słodycze. Efekt jest taki, że kiedy koleżanka z pracy częstuje nas cukierkiem – owszem zjadamy jednego z grzeczności, żeby się nie obraziła. A wracając do domu zahaczamy o supermarket, a konkretnie o dział ze słodyczami – myśląc: złamałam zasady diety, co mi tam. Jak szaleć to szaleć: czipsy, batoniki, czekolady, lody. Hulaj dusza piekła nie ma! Owszem jest – zobaczysz je następnego dnia na wadze!

Wyluzuj i zmień myślenie

Na początku odchudzania jesteśmy na maxa zmotywowani. Problem pojawia się wtedy, gdy coś idzie nie po naszej myśli (patrz wyżej). Zniechęceni porażką, odpuszczamy. Wpadając w tym samym w błędne koło odchudzania- spadek wagi – przybieranie na wadze – spadek wagi – przybieranie na wadze. Czas z tym skończyć. Schudnąć raz na zawsze – żyjąc normalnie!

  • Typowa Grażynka – schudnę tylko wtedy, kiedy całkowicie zrezygnuje ze słodyczy i fast-foodów. Będę żywić się sałatą i pić wodę. A do tego ćwiczyć kilka godzin dziennie. 
  • Rozsądna kobieta – schudnę wtedy, kiedy zmienię nawyki żywieniowe. Zacznę jeść zdrowiej. Aczkolwiek raz na czas pozwolę sobie na małe grzeszki. Pizza ze znajomymi, niedzielne ciasto u babci. Nie będę katować się ćwiczeniami, będę trenować to co lubię!

 

  • Typowa Grażynka – zgrzeszyłam, zjadłam batona. Całą dietę szlag strzelił. Idę do spożywczaka po zapasy. Dzisiaj ostatni dzień dyspensy. Jutro zaczynam od nowa! 
  • Rozsądna kobieta – zjadłam batona bo miałam na niego ochotę. Nic się nie stało, zdarza się – nawet najlepszym. Potraktuje go jako drugie śniadanie czy podwieczorek. Resztę posiłków zjem normalnie.
  • Typowa Grażynka – schudłam tylko 0,3 kg w ciągu tygodnia. Chrzanić dietę! 
  • Rozsądna kobieta – schudłam 0,3 kg w ciągu tygodnia. Działam dalej, małymi krokami do celu. Analizuję jadłospis  i sprawdzam czy aby na pewno wszystko jest ok.

Podsumowując

Bądź dla siebie dobra. Zadbaj o swój organizm od środka – jedz zdrowo oraz od zewnątrz – regularna aktywność fizyczna, codzienna pielęgnacja ciała. Pamiętaj również o duszy – spotkania ze znajomymi, szczere rozmowy. Balans – hasło przewodnie Twojego odchudzania!

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

error: Content is protected !!